Coś o mnie?
Moja przygoda z rękodziełem rozpoczęła się od rzutu kością - dosłownie. Kilka lat temu, dzięki przyjaciołom, odkryłam magię gier RPG. Z tej pasji zrodziła się chęć tworzenia własnych, unikalnych kości.Chcąc wejść na wyższy poziom i profesjonalizować swój warsztat, zaczęłam oferować moje prace szerszemu gronu odbiorców. Wasze wsparcie pozwoliło mi przekuć kosztowne hobby w tętniącą życiem pracownię. Każdy zakupiony przez Was zestaw to cegiełka, która pozwala mi eksperymentować z nowymi technikami i materiałami. Dziękuję, że jesteście częścią tej historii i pozwalacie mi robić to, co kocham!
Przez większość czasu moje zamówienia są otwarte, więc jeśli szukacie kostek idealnie dopasowanych do Waszej postaci, sesji lub konkretnego klimatu – jesteście w dobrym miejscu!
Na zdjęciach znajdziecie najważniejsze informacje o procesie, cenach i terminach.
Po pełny regulamin zapraszam do linku.✦ Co mogę dla Was stworzyć? ✦
Obecnie wykonuję standardowe zestawy 7 kości (D4, D6, D8, D10, D20, D%).
Mamy pełną dowolność w kwestii:
✦ Kolorów żywicy i efektów a także wyboru koloru malowania cyfr.
✦ Mogę też zatopić w środku coś, co sami dostarczycie, jak na przykład kwiaty lub malutkie figurki 👀Ważne: Na ten moment pracuję na jednych formach, co oznacza, że nie wykonuję kości z personalizowanym krojem pisma (fontem) czy logo. Ale uwierzcie – kolorami i dodatkami możemy zdziałać cuda!Wycena i konsultacja są całkowicie darmowe i niezobowiązujące. Macie pomysł? Piszcie śmiało! Chętnie omówię z Wami projekt.Zapraszam do kontaktu poprzez Instagram lub e-mail [email protected]
✦ Ceny od 150 do 200 zł ✦
Zapytaj o dostępność
Według graczy każda kość ma swoją duszę. Jedne potrafią być nawet bardziej złośliwe od innych. Dlatego ja w tworzenie swoich wkładam całe serce i staram się je wychować jak najlepiej.Wszystkie zestawy tworzę ręcznie, dzięki czemu każdy jest niepowtarzalny!
Po więcej zestawów zapraszam na mój Instagram @crow.roll
Każdy odbyty konwent jako wystawca to nowe doświadczenie, ale i masa zabawy!
Nowe znajomości, wspaniali klienci, a co najważniejsze motywacja do dalszego działania!Do tej pory spotkać mogliście mnie…
Kolejna edycja Targów Fantastyki za nami i muszę przyznać: poziom wciąż jest nieziemski! Masa niesamowitych artystów, tłumy odwiedzających i ta jedyna w swoim rodzaju atmosfera sprawiły, że każda minuta była warta wysiłku przygotowań jaki włożywał w to, aby się tu pojawić jako wystawca.Moje stoisko tętniło życiem od rana do wieczora. Wasze zainteresowanie przerosło moje oczekiwania! Podczas gdy wielu z Was tradycyjnie zachwycało się naszymi kośćmi i wybierało nowe breloki, to absolutnym hitem okazały się nowości: miksturki z kostkami oraz biżuteria.Nie zwalniamy tempa! Razem z Aliskiem już teraz pracujemy nad nowymi projektami.Nie mogę doczekać się kolejnych targów, a tymczasem do zobaczenia na innych konwentach!

Co to był za weekend!
W tym samym czasie moje stoisko można było spotkać na dwóch wydarzeniach w Warszawie. Było to nie małe wyzwanie, ale udało sie mu sprostać. Dzięki temu mogliście mnie zobaczyć na Zimowych WTF’ach i dorwać kostkowe nowości.
Stoisko zdecydowanie się rozwija i z każdym konwentem wygląda coraz lepiej! Stosuję nowe rozwiązania i dbam o małe szczegówły, aby wszytsko dla Was pozostało widoczne i czytelne.Bardzo się cieszę, ze coraz więcej z Was wraca po kolejne zestawy! Daje mi to ogromną motywację, by… towrzyć dalej! Dziękuję też wszystkim nowym klientom za zaufanie i mam nadzieję, że kosteczki będą się dobrze sprawować w nowych domach.Tymczasem… to były ostatnie konwenty w tym roku i widzimy się dopiero w przyszłym roku! Do zobaczenia!

Niewielkie stoisko z najpotrzebniejszymi rzeczami – kostkami!
Byłam tu rok temu – tylko w nieco większym formacie. Otoczenie planszówek i RPG’ów to to co lubię najbardziej! Było tu nieco spokojniej niż na innych imprezach, co było przyjemnym momentem na oddech, ale też szansę, aby porozmawiać na spokojnie.

Niewielki Event, całkiem niedaleko Warszawy przyciągnął mnie do Węgrowa drugi raz z rzędu. Odronina ciekawości i poszukiwanie spokojniejszego wydarzenia ściągnęły mnie tutaj i pozwoliły spędzić ten weekend pod znakiem wielu ciekawych interakcji. Nie zabrałam ze sobą zbyt dużo dekoracji, pozwalając aby sprzedawane towary przyciągały wzrok. Jest to dalej spore wyzwanie gdy wszystko jest tak malutkie, jednak mając troszkę czasu do przemyśleń, poczęłam już plany do wprowadzenia paru ulepszeń.

Trochę ciasno, trochę mrocznie… ale zdecydowanie ciekawie!
Była to swietna okazja, aby wyjść ze swoim owarem do zupełnie nowej publiki i pokazać się w nowym miejcu. Dzieliłam stoisko z Aliskiem, więc musiałam zmieścić się na mniejszej przestrzeni, a na dodatek, mocno logistycznie rozplanować pakowanie – dlatego wystąpiło ono w wersji lite!
Nie mniej przyciągnęło sporo spojrzeń, a Astarion całkiem nieźle poradził sobie w zbieraniu napiwków.

Kraków przywitał mnie wyjątkowo ciepło! Będąc pierwszy raz w tym regionie, spotkałam mnóstwo nowych, wspaniałych ludzi, co dało mi potężny zastrzyk pozytywnej energii po całym maratonie wakacyjnych konwentów.Moje stoisko to już mała duma! Fioletowo-różowa ekspozycja, pełna kostek i drobiazgów, przyciągała wzrok i cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Mimo dużej różnorodności produktów, udało się wszystko ładnie zaprezentować, a dobrze widoczne tabliczki ułatwiały Wam dotarcie do mnie.Najlepsze były interakcje z innymi wystawcami. Dzięki temu, że mój partner pilnował stoiska, mogłam wyruszyć na polowanie na wymarzone kAArty. To był czas pełen śmiechu i inspirujących rozmów, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że to, co robię, ma sens. Dziękuję każdemu, kto podszedł, porozmawiał i docenił moją pracę – dzięki Wam mam jeszcze więcej motywacji, by tworzyć!

Jagacon to mały, ale z sercem konwent dla prawdziwych fanów RPG i popkultury. Mimo że stoisko było w nieco ciemniejszym miejscu, po raz pierwszy użyłam własnego oświetlenia, co stworzyło niepowtarzalny, klimatyczny nastrój.Chwile przerwy między turniejami i sesjami RPG to był idealny moment na inspirujące rozmowy z Wami. A kiedy zmęczenie dawało się we znaki, zjawili się prawdziwi aniołowie! Dostałam kawałek kremówki, która uratowała mi dzień i dała siłę, by siedzieć dalej.Sąsiedzi z innych stoisk byli przesympatyczni, a atmosferze sprzyjał też mały, nieoficjalny „konwentowy challenge”: przed moim stoiskiem leżał próg z kablami, na którym potykało się mnóstwo osób, mimo wyraźnych oznaczeń! Wszyscy śmiali się z tego, a ja prowadziłam „listę potknięć”. To była świetna zabawa, która jeszcze bardziej nas zintegrowała!

Scyzorykon to był jeden z najlepiej zorganizowanych konwentów, na jakich byłam! Organizatorzy i wolontariusze, czyli Zbóje, byli absolutnie przekochani i dbali o nas, wystawców, na każdym kroku. Ich troska o nasze potrzeby zasługuje na najwyższe pochwały – inne konwenty mogłyby się od nich uczyć!Klienci również dopisali, a narożne stoisko dało mi idealne pole do popisu. Bez ścisku, wszystkie produkty były pięknie wyeksponowane, co przyciągało entuzjastów, gotowych na zakupy i miłe rozmowy.Jednak najlepszym wspomnieniem jest coś absolutnie unikalnego! Wraz z Majonezową Królową pomagaliśmy rozwieszać tabliczki, co pozwoliło nam zwiedzić cały teren konwentu. Zapewniono nam też najlepsze B2B dla wystawców, z pełną strefą relaksu, jedzeniem i napojami. No i oczywiście legendarna kapusta, którą kupili zamiast sałaty do kanapek! Ten moment zapadł w pamięć wszystkim i sprawił, że Scyzorykon to nie tylko konwent majonezu, ale i niezapomnianej kapusty!

Bazyliszek to wydarzenie, które wystawiło naszą wytrzymałość na próbę! Stoisko na dworze, w namiocie, było niestety na samym końcu rzędu. Zamiast fanów gier, odwiedzało nas mnóstwo spacerowiczów, co było wyzwaniem. Musiałam włożyć dużo wysiłku w opowiadanie o moich kostkach i ich przeznaczeniu, ale dzięki temu odbyłam wiele inspirujących rozmów i widziałam, jak breloki znajdują nowe, wspaniałe domy.Największym wyzwaniem był jednak upał! Lało się z nieba, a w namiocie temperatura rosła w zastraszającym tempie. Nieustannie szukaliśmy cienia i piliśmy hektolitry wody, by przetrwać. Mimo, że to wydarzenie słynie z gier planszowych i RPG, mam wrażenie, że tym razem to nasza sekcja wystawców przeżyła prawdziwą rozgrywkę o przetrwanie w upale! Mam nadzieję, że za rok pogoda będzie bardziej łaskawa.

Kto by pomyślał, że niewielki konwent pod Warszawą przyciągnie takie tłumy? Mimo upalnej pogody, Fabricon tętnił życiem. Nasze stoisko było na zewnątrz, co miało swoje plusy i minusy. Plusem był klimat fabryczki, minusem – wiatr, który co chwilę próbował porwać moje produkty!Po Pyrkonie miałam niewiele czasu na dorobienie towaru, więc stoisko było nieco puste, ale dzięki temu miałam więcej miejsca na kreatywną ekspozycję. Musiałam improwizować, by ustabilizować wszystko przed wiatrem, a wolna przestrzeń posłużyła do schowania zapasów pod stołem, by nic nie odleciało. To było wyzwanie, ale na szczęście udało się utrzymać wszystko na miejscu. To była udana sobota, która pokazała, że kreatywność i odporność na warunki pogodowe są kluczowe!

Spotkaliśmy się już po raz drugi – i po raz pierwszy na moim własnym, samodzielnym stoisku!
To był dla mnie ogromny sukces… i niemałe wyzwanie. Pogodzenie studiów z przygotowaniami do tak dużego wydarzenia wymagało sporo logistyki, nieprzespanych nocy i planowania, ale wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik. Jestem z tego naprawdę dumna.Dekoracje były gotowe, towar dorobiony, a mimo ogromnego zainteresowania – do samego końca można było znaleźć u mnie kilka wyjątkowych zestawów do wyboru. Gobliny rozgościły się na stoisku, a potem wyruszyły w świat – masa z nich znalazła nowe, kochające domy. Opiekujcie się nimi dobrze!Atmosfera na Pyrkonie jak zawsze była niesamowita – pełna pozytywnej energii, pasji i inspirujących rozmów. Dziękuję każdej osobie, która się zatrzymała, porozmawiała, wybrała coś dla siebie lub wróciła po kolejną porcję kości i fantastycznych drobiazgów.Mam ogromną nadzieję, że spotkamy się znowu w przyszłym roku – może nawet w tym samym miejscu. Bo to było naprawdę wyjątkowe doświadczenie, które zapamiętam na długo.
